Jestem nauczycielką polonijną. A ty jaką masz super moc?

Nauczanie online… czy to w ogóle możliwe?

Odpowiedzi udzieliła nam Pani Renata Jarecka, założycielka pierwszej szkoły online przygotowującej do egzaminów GCSE i A-level .

Zapraszamy do lektury.

Nauczanie online… czy to w ogóle możliwe? Wiemy, że TAK. A czy skuteczne? Powiedzmy sobie szczerze – NIE ZAWSZE. Tak samo jak nie zawsze skuteczne będzie nauczanie stacjonarne, czy to w szkołach krajowych czy polonijnych.

Dla kogo jest moja Szkoła Online? Dla nastolatków, którzy chcą podjąć egzaminy GCSE lub A-level z języka polskiego. Młodszych klas nie planuję, bo jednak do tego rodzaju nauczania potrzebujemy uczniów o pewnej dojrzałości i samodzielności oraz sprawności komputerowej.

Szkoła Online nie jest wymierzona przeciwko szkołom sobotnim. Gorąco namawiam wszystkich nastolatków do tego, by przygotowania egzaminacyjne odbywali w „realu”. Nie ma to jak możliwość spotkania rówieśników, przyjaźnie i wspólna edukacja w klasie. Ale dobrze wiemy, że nie każdy polski nastolatek ma w najbliższej okolicy szkołę sobotnią – to przede wszystkim o nim myślę, otwierając Szkołę Online.

Mamy też grupki buntowników, którzy po iluś latach edukacji w szkole sobotniej nagle oświadczają, że nie – koniec z tym! Bo… dlaczego mają chodzić do szkoły szósty dzień w tygodniu? Bo dlaczego muszą wstawać, skoro większość ich kolegów jeszcze smacznie odsypia trudy życia od poniedziałku do piątku? Gdyby tak ta szkoła była na tygodniu, w któreś popołudnie, to może ewentualnie… Znamy to? Ja znam. I dlatego myślę o tych chętnych do nauki bardziej na tygodniu, niż w sobotę rano.

Mamy też i takie wspaniałe przykłady, które chcą się nadal uczyć i nie przeszkadzają im sobotnie pobudki. Ale pojawia się problem – bo w szkole nie będzie klasy maturalnej albo będzie łączona klasa GCSE i A-level. Dlaczego? Bo się nie opłaca utrzymywać klasy dla paru uczniów. Bo duże koszty –oto przykład. Właśnie wydrukowałam tylko jeden z testów do nowego GCSE dla mojej 21-osobowej klasy. Jeden arkusz to 24 strony – wiecie, ile na to potrzeba czasu, papieru, tuszu? Co z tego, że jeden arkusz mam gotowy – wzięłam z materiałów AQA – jeśli sam proces wydrukowania zajął mi pół dnia. A to tylko jeden test. Będę potrzebować więcej, a na razie więcej na stronie AQA nie ma. Który nauczyciel czuje się na siłach przygotować własne materiały? Ja TAK! – zrobię to z przyjemnością dla swoich uczniów i będę ich testować po trochu i sensownie. Zła wiadomość dla wielu uczniów, którzy chcą zdawać GCSE i A-level, że w szkołach polonijnych brakuje przygotowanej kadry. Jeszcze GCSE budzi mniejszy strach, ale matura… Kto by chciał prowadzić zajęcia z „Tanga”, „Popiołu i diamentu”, „Brzeziny” czy „Panien z Wilka”? Ja TAK!

A budzący przerażenie ‘research project’? Kto gotowy na tematy o polskim rasizmie, komunizmie, ruchu oporu? Dyrektorzy urządzają łapanki w swojej kadrze i paluchem skazującym wskazują: TY!!! A wybrany nieszczęśnik nie wie nawet często, że egzaminy przeszły całkowitą reformę i nieświadom tego może uczniów sprowadzić na manowce. Mało cudne te manowce, jeśli rodzic oczekuje od swojego ucznia wysokich not z egzaminu („bo przecież mój zna polski”, „bo przecież moja mówi po polsku”), a przyjdzie wynik zaskakujący, jeśli nie zawstydzający… W swojej Szkole Online gwarantuję sprawdzonych nauczycieli, którzy wiedzą, jak ucznia przygotować. Nieskromnie podam siebie jako nauczyciela numer jeden, bo na starcie liczę głównie na własne siły. Ale jesteśmy tylko ludźmi – może mi się zdarzy zachorować i będzie mnie ktoś musiał zastąpić. Może też być i tak, że zgłosi mi się tylu chętnych, że nie pomieszczę ich w jednej „klasie”, bo choć wirtualna powierzchnia wydaje się elastyczna, to będę od uczniów oczekiwać aktywanego udziału w lekcjach, więc pewien osobowy limit musi obowiązywać. Zajęcia nie będą webinarami, gdzie ja prowadzę wykład, a klasa słucha. Nic z tego! Prócz słuchania, które jest ważne, będzie też normalne odpytywanie, sprawdzanie wiedzy, dyskutowanie, mówienie, czytanie, pisanie! Nie będzie natomiast ocen, bo tych nie stawiam.

Cieszę się, że szkoła już wzbudza zainteresowanie uczniów, rodziców, a nawet nauczycieli (dziękuję za pierwsze zgłoszenie do pracy, które napłynęło do mnie z Leeds). Wśród rodziców pojawia się pytanie o techniczne sprawy. Online, czyli jak? Nie przez Skype czy inny komunikator. To już nie te czasy. Zajęcia u mnie będą odbywać się na platformie e-learningowej, która ma funkcję widzenia i słyszenia się na żywo, wyświetlania materiałów z laptota, pisania na wirtualnej tablicy, podziału klasy na grupy, nagrywania i archiwizowania zajęć (dla tych, którzy z jakiegoś powodu nie mogli wziąć udziału w lekcji) i może jeszcze jakiejś funkcji, której się nauczymy w trakcie naszych spotkań.

Co uczniowi będzie potrzebne? Laptop lub tablet z dostępem do internetu oraz zeszyt w linie formatu A4 i przybory do pisania (będzie bowiem także „normalne” pisanie). Wszyscy maturzyści otrzymają ode mnie „Zeszyty Szkolne” GRATIS – będziemy oczywiście korzystać z nich w trakcie naszej nauki.

Na tym nie koniec GRATISÓW – wiem, że czasem jest ciężko inwestować w dziecko i że bariera finansowa może komuś zamknąć pewne ścieżki. Nie jestem bezdusznym robotem. W końcu przez 8 lat prowadziłam szkołę społeczną! Chcę ufundować naukę komuś, kto tego potrzebuje. Proszę się nie wstydzić mi o tym napisać. Spośród osób, które zgłoszą się do Szkoły Online do końca czerwca, wybiorę szczęśliwca, który przez cały rok będzie się uczył bez troski o finanse. Dla pozostałych uczestników płatności w równych ratach miesięcznych powinny być udogodnieniem i ułatwieniem w pokryciu rocznego czesnego.

Zapisz dziecko już dziś, byśmy wrzesień rozpoczęli tym nowym wyzwaniem z nadzieją i dobrym nastawieniem. Przydadzą się pozytywne podejście i dobry humor. Bardzo ułatwią przełamanie pierwszych lodów i pokonanie trudności, choćby technicznych, zanim gładko przebrniemy przez tajniki programu do nauki.

Czekam na zgłoszenia!

Renata Jarecka

zeszyty.szkolne@vp.pl

07725908836

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *